Wspomnienia z klubu

John

Zostałem zaproszony do wejścia do klubu przez osobę z ulicy i to właśnie ona mnie tam zaprowadziła. Gdy już byłem w klubie powitała mnie inna osoba, która zaprowadziła mnie do stolika w publicznej sali. Kiedy już usiadłem, przysiadła się do mnie ciemnowłosa kobieta i zaczęliśmy bardzo ciekawą rozmowę.

Znała dobrze Kraków i opowiadała o klubach, restauracjach, kopalni soli oraz jeździe na nartach w Zakopanem. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo dopiero przyjechałem do Krakowa. Poproszono mnie, abym kupił sobie drinka, jak również kupił go ciemnowłosej kobiecie, aby dalej dotrzymywała mi towarzystwa. Cena drinka dla ciemnowłosej kobiety była wyraźnie podniesiona, ale zrozumiałem, że kupuję również jej towarzystwo, więc zgodziłem się na to. Oprócz drinków, które zamówiłem, zaoferowano mi również wiśniówkę, która, jak powiedziano, była wliczona w cenę (darmowa).

Po dalszej rozmowie zostałem w pewnym momencie zaproszony do prywatnego pokoju i zaproponowano mi lap dance. Zapytałem o cenę i dowiedziałem się, że 10 minut kosztuje 120 zł. Zaakceptowałem to. To były ostatnie pieniądze, jakie spodziewałem się wydać w klubie.

Gdy znalazłem się w prywatnym pokoju próbowałem zapłacić gotówką, jednak powiedziano mi, że akceptują jedynie płatności kartą. Początkowo stwierdziłem, że płatność kartą nie wchodzi w rachubę i wyraziłem swoje zdziwienie, że w Polsce nie można płacić za usługi używając polskiej waluty. W tym momencie powinienem zacząć coś podejrzewać, ale niestety nie znałem tutejszej kultury i zwyczajów, nie zdawałem sobie sprawy, że istnieją takie oszustwa, a po wypiciu drinka (do którego prawdopodobnie coś dosypano), którego nie zamawiałem i za który nie zapłaciłem, nie byłem na tyle ostrożny, na ile powinienem.

Kobieta posmutniała i zdenerwowała się, gdy odmówiłem zapłaty kartą. Powiedziała, że mogą dać mi o wiele niższą cenę, gdy zapłacę kartą, a jeśli złamie zasady i zaakceptuje zapłatę gotówką będzie miała duże kłopoty u szefa. Po jakimś czasie ustąpiłem i zgodziłem się zapłacić kartą.

Za każdym razem, gdy próbowałem zapłacić kartą, otrzymywałem informację, że transakcja została odrzucona i że można to stwierdzić z całkowitą pewnością, bo na paragonie z odrzuconej transakcji znajduje się czarny pasek. W którymś momencie poprosiłem o paragon, aby przetłumaczyć tekst znajdujący się na nim korzystając ze słownika w telefonie, bo nie mogłem zrozumieć, czemu moja karta była cały czas odrzucana. Tłumaczenie tekstu na paragonie, który otrzymałem, według Google Translate oznaczało, że moja karta rzeczywiści została odrzucona.

Wyszukałem również tekst NZD widoczny na paragonie, bo obawiałem się, że pieniądze mogą być ściągane w walucie mojego kraju. Kobieta zapewniła mnie, że NZD oznacza jedynie, że korzystam z karty z Nowej Zelandii, a kwota, jaką usiłują pobrać, z pewnością będzie jedynie w złotówkach.

W tym momencie spróbowałem zalogować się na swoje internetowe konto bankowe, aby sprawdzić, jaki jest problem z płatnością. Mój bank ma potwierdzenie tej próby logowania. Niestety niedawno zmieniłem hasło do konta bankowego, a mój telefon zapamiętał stare hasło i go użył, co zablokowało dostęp i uniemożliwiło mi sprawdzenie tego, co się dzieje.

Zostałem dłużej w prywatnym pokoju, bo próbowaliśmy rozwiązać problem płatności. W tym czasie moja towarzyszka przynosiła kolejne darmowe drinki, których zacząłem odmawiać, bo nie chciałem się upić.

W końcu, ponieważ nie byliśmy w stanie dokonać “skutecznej” płatności, kobieta zaproponowała, że pójdziemy do bankomatu. Tak też zrobiliśmy. Powiedziała, że jestem im dłużny 1000 zł. Miałem wrażenie, że to więcej, niż obiecywała, ale wtedy chciałem już tylko wrócić do miejsca, w którym się zatrzymałem, więc wolałem zapłacić, uniknąć dalszych problemów i odejść.

Oprócz tego razem z ciemnowłosą kobietą rozmawialiśmy o spotkaniu w piątek, aby wybrać się na narty do Zakopanego i do poleconej przez nią restauracji ze stekami.

O 5:01 nad ranem we wtorek, ledwo kilka minut po tym, jak opuściłem klub, wysłałem jej (jestem pewien, że na fałszywy numer telefonu) smsa o treści:

“Wspaniale było dziś Cię spotkać. Przykro mi, że były takie problemy z zapłatą. Wybierz się ze mną w piątek na stek i może na narty”.

Chris

Przyszedłem do klubu po tym, jak zaprosiły nas dziewczyny stojące w drzwiach. Kiedy już się tam znalazłem pamiętam, że podszedłem do baru, wypiłem drinka… a dalej przez kilka godzin nic, póki nie nastał ranek, a ja chodziłem zdezorientowany po krakowskich ulicach.

Abraham

Spacerowałem po centrum miasta i po wypiciu kilku piw w pubach zdecydowałem się wrócić do pokoju, który wynająłem w AIRBNB, na samym początku Rynku Głównego. Gdy się tam kierowałem, zaczepiła mnie dziewczyna i zaprosiła na wspólnego drinka w klubie. Zgodziłem się i zaprowadziła mnie do klubu. Wtedy zauważyłem, że to klub ze striptizem, ale zdecydowałem się wejść do środka i rozejrzeć się zanim pójdę spać. Kiedy usiadłem, przysiadła się do mnie kobieta i zaczęła ze mną rozmawiać. Zamówiłem piwo. Przyniósł je mężczyzna i dołączył do niego dwa szoty czegoś, co wyglądało jak wódka. Powiedział, że są darmowe. Zazwyczaj nie pijam wódki w szotach, w moim kraju jest uznawane za coś dziwnego, dlatego też ich nie wypiłem. Po kilku minutach rozmowy z kobietą zaproponowała mi, żebym wypił szoty. Odmówiłem, bo nie pijam wódki, również w szotach. Odpowiedziała coś w stylu “nie no, dawaj” i przysunęła szoty do moich ust i wymusiła ich szybkie wypicie. Ostatnia rzecz, jaką pamiętam, to chęć zwrócenia tych szotów, ale myślę, że tego nie zrobiłem. Po tym nie pamiętam już praktycznie niczego. Następnego dnia miałem wyraźnie spowolnione procesy myślowe, praktycznie nie mogłem mówić i miałem wrażenie, że na jakiś czas straciłem świadomość. Nic mi nie zginęło, miałem wszystko przy sobie, ale moje karty kredytowe były inaczej niż zazwyczaj ułożone w portfelu. Zadzwoniłem do banków i oba poinformowały mnie, że moje karty obciążono kwotą wynoszącą prawie 10.000 euro! Obciążali moje karty póki całkiem ich nie wyczyścili, włączając w to kartę kredytową firmy, której jestem pracownikiem.

Israel

Poszedłem do klubu zachęcony znajomością nawiązaną na ulicy. Kiedy znalazłem się w środku zapłaciłem za piwo (przez cały mój pobyt w klubie proponowano mi dodatkowo mnóstwo alkoholu). Dziewczyna usiadła blisko mnie żeby mnie uwieść. Postawiłem jej jednego drinka. Do tego momentu wszystko było poprawnie ściągane w złotówkach. Następnie dziewczyna zaproponowała mi prywatną sesję w prywatnym pokoju. Byłem bardzo pijany i na początku nie chciałem się zgodzić. W końcu udało jej się mnie przekonać i zapłaciłem za usługę. Powiedziano mi, że cena wynosi 640 zł, więc zgodziłem się. Zabawa trwała i powiedziano mi, że muszę znowu zapłacić, tym razem ok. 400 zł. W tym momencie na szczęście płatność została odrzucona przez bank. Dziewczyna powiedziała mi, że mogę pójść do bankomatu i wyjąć 40 zł, wrócić i zapłacić gotówką, aby kontynuować. Tak też zrobiłem. Kiedy wróciłem do klubu, wszystko zniknęło, a dziewczyny nie było w pokoju. Menadżerka poinformowała mnie, że czas się skończył. Pokłóciliśmy się i w końcu opuściłem klub.

Następnego dnia zorientowałem się, że nie pobrali mi 640 złotych, ale 640 euro.

Michael

Znalazłem się w klubie ze striptizem koło 5:30 nad ranem. Kupiłem specjalną ofertę za 50 zł na piwo, do której dołączono darmowy szot. Zapłaciłem kartą kredytową (już na samym początku ściągnęli mi 800 zł, czego nie zauważyłem). Kilka następnych godzin spowija mgła i praktycznie niczego nie mogę sobie przypomnieć. Kiedy doszedłem do siebie poinformowano mnie, że jestem dłużny klubowi ogromną sumę. Powiedziałem, że nie jestem w stanie jej spłacić, więc zabrali całą moją gotówkę (miałem przy sobie 900 zł). Kiedy wróciłem do domu zobaczyłem, że z mojej karty zniknęło 5.000 dolarów australijskich / 17.000 złotych.

Dries

Poszliśmy na kolację. Po kolacji odwiedziliśmy klub dla VIPów. Byliśmy tam całą grupą w 20 osób, ale bardzo nam się nie podobał. Większość z nas opuściła ten lokal. Zostałem w nim tylko ja z moimi dwoma przyjaciółmi. Niczego nie piliśmy. Po chwili moi przyjaciele wyszli, ale niewiele z tego pamiętam. Ja zostałem. Zabrano mnie do prywatnego pokoju. Od samego wejścia wmuszono w nas małe szoty. Nie jestem facetem, który łatwo się upija. Przez kilka kolejnych dni byłem bardzo chory. Nie przypominało to zwykłego kaca. Pamiętam, że kilka razy zapłaciłem przy pomocy karty, a kelnerka mówiła mi, że transakcje zostały odrzucone, więc kilka razy wprowadzałem kod PIN. Później zorientowałem się, że prawdopodobnie próbowałem płacić trzema kartami. Na jednej z tych kart transakcję odrzucono. Pamiętam też, że obsługa klubu zabrała mój portfel i sama próbowała używać moich kart. Na samym końcu klub zapłacił za jazdę taksówką do hotelu.

Carl

Do klubu poszedłem z moim kolegą. Zabrano nas do pokoju na prywatny taniec. Będąc tam zapłaciłem za drinka i dostałem darmowego szota. Musiałem kilka razy wprowadzać kod PIN do mojej karty, bo za pierwszym razem transakcja została “odrzucona”. Pamiętam, że po kolejnym drinku i kilku szotach nieświadomie znowu wprowadziłem kod PIN. Byłem odurzany narkotykami… To okropne doświadczenie. Kolejnego dnia nadal nie wiedziałem, co się stało. Upadłem na ziemię. Nigdy wcześniej nie czułem się aż tak źle. Dopiero kolejnego dnia sprawdziłem stan mojego konta i zorientowałem się, że wyjęli z niego pieniądze.